Dziś miałam wielką ochotę przekąsić coś słodkiego. Niestety słodycze „sklepowe” nie do końca mnie satysfakcjonują. Zaglądnęłam do lodówki, zobaczyłam co w niej jest ciekawego. Akurat miałam pół puszki kajmaku, który musiałam zużyć bo już trzeci dzień leżakował i czekał na swoją kolej:) Postanowiłam więc upiec ekspresowe mini-serniczki. Dosłownie 10 minut pracy i wylądowały w piekarniku. Polecam dla zapracowanych. Mały nakład pracy a pyszna „zagrycha” do popołudniowej kawy jak znalazł:)
Spód
- 80 g dowolnych ciasteczek lub wafelków (ja użyłam wafelków kokosowych bo akurat takie miałam w domu)
Masa serowa
- 250 g sera półtłustego
- 6 łyżek jogurtu greckiego
- 2 łyżki masła
- 3 płaskie łyżki cukru pudru
- 2 jajka
- 200 g masy kajmakowej
- łyżeczka ekstraktu waniliowego
- budyń waniliowy 40 g
- 5-6 kostek ulubionej czekolady
Włączyć piekarnik i ustawić temp. 160 st. C, termoobieg. Rozpuścić 2 łyżki masła w garnuszku. Ostudzić. Ser należy dokładnie zblendować na gładki krem. Dodać jogurt, cukier puder i masę kajmakową. Zmiksować blenderem. Wbić jajka i wymieszać mikserem do połączenia składników. (Ja za długo miksowałam i masa serowa za bardzo się napowietrzyła. Serniczki bardzo wyrosły ale później opadły i popękały trochę. Nie należy długo ubijać masy serowej.) Wsypać budyń waniliowy, dodać ekstrakt waniliowy i na końcu dodać rozpuszczone i ostudzone masło. Wymieszać. Czekoladę pokroić na kawałki i delikatnie wymieszać z masą serową.
Formę na muffiny wyłożyć papilotkami. Masy serowe starczy na 12 muffinek. Ciasteczka pokruszyć. Można do zrobić dłońmi. Nie muszą być drobniutko pokruszone. Okruchami wyłożyć dno każdej papilotki. Na okruszki wylać masę serową. Włożyć do piekarnika i piec ok. 20 min. Wyłączyć i studzić przy lekko uchylonych drzwiczkach. Przechowywać w lodówce. Smacznego!


